Szybkie bułeczki bez drożdży na kryzysowe dni

Nasze życie zmieniło się z dnia na dzień. Jeszcze parę tygodni temu, gdyby zabrakło nam drożdży w 10 min potrafilibyśmy je zorganizować z najbliższego sklepu. Dzisiaj nie wyobrażam sobie biec do sklepu po jeden produkt. Przyszło nam radzić sobie z wieloma problemami i dylematami, ale nie chcę aby ten post miał dołujący wydźwięk. Myślę, że i tak wiele z nas mierzy się z dużym stresem związanym z obecną sytuacją.
Ja dzisiaj przychodzę z pozytywnym wnioskiem. Mianowicie u nas obecna sytuacja spowodowała jeszcze większą niż zawsze improwizację w kuchni. Gotujemy zdrowo, to dla nas ważne, aby szczególnie teraz dbać o odpowiednią dietę, która podnosi odporność. Babcine umiejętności przygotowywania dań, na zasadzie „coś z niczego”, opanowałam w ciągu tych kilkunastu dni, do perfekcji.  Na zakupy wybieramy się nie częściej niż raz na 1,5 tygodnia. Mrozimy, wykorzystujemy każdy produkt, nie wyrzucamy absolutnie nic.

I kiedy rano zorientowaliśmy się, że zapomnieliśmy wyciągnąć pieczywo z zamrażalki, a drożdże są produktem deficytowym. Powstały te przepyszne, szybciutkie bułeczki. Proszę bardzo. Smacznego!

Składniki:

  • mąka pszenna – 350 g,
  • olej rzepakowy – 60 ml,
  • sól – 1 łyżeczka,
  • proszek do pieczenia – 2 łyżeczki,
  • jajko – 1 sztuka,
  • cukier – 1 płaska łyżeczka,
  • mleko – 180 ml

Wszystkie składniki łączymy i wyrabiamy ciasto. Może być lekko klejące i wilgotne, wtedy podsyp stolnicę mąką, a do formowania zwilż dłonie. Uformuj 6 lub 8 bułeczek. Piecz ok. 15-20 min w 180 stopniach. I gotowe! Naprawdę tylko tyle. 🙂